Pamiętacie nasz artykuł o leakerze, do którego zapukali adwokaci miHoYo?

Tym razem miHoYo poszło o krok dalej w próbie powstrzymania rozprzestrzeniania przecieków i postanowiło uzyskać dane leakerów prosto ze źródła, a dokładniej chińskiego odpowiednika naszego Youtube – Bilibili.

Na pewno wielu z was obiła się o uszy walka miHoYo z leakerami i wszelkimi źródłami przecieków, która była prowadzona prawie od początku gry, tak tym razem mamy konkretne działania ze strony developerów.
Ze względu na prawo dotyczące prywatności w Chinach, miHoYo nie może bezpośrednio poprosić Bilibili o prywatne informacje o użytkownikach. Informacje te mogą być ujawnione jedynie na drodze sądowej. W związku z tym miHoYo wykorzystuje okrężny sposób i pozywa Bilibili, aby ostatecznie pozwać osoby, które dopuściły się przecieków.

MiHoYo ma na celu powstrzymanie i uzyskanie zadośćuczynienia w sumie od 11 różnych leakerów. Należy pamiętać, że są to osoby, które brały udział w beta testach i łamały NDA, lub dzieliły się wyciekłymi informacjami używając pracowników miHoYo jako źródła. Różnią się oni od data minerów, którzy po prostu „czytają” dane plików gry. Ważne jest, aby zauważyć różnicę, ponieważ podczas gdy data minerzy muszą być niesamowicie utalentowani, aby wyciągnąć te wszystkie dane i technicznie każdy może to zrobić, to chińscy leakerzy na Bilibili lub chińskich forach mają zazwyczaj konkretne źródła wewnętrzne i są większym zagrożeniem biznesowym.

Dodatkowo, miHoYo prawdopodobnie rozpoczęło działania w stosunku do źródeł przecieków również na serwerach europejskich, ponieważ wszyscy najbardziej znani leakerzy usunęli konta na twitterze z dnia na dzień, a źródła przecieków ograniczyły się do minimum. 

Wygląda na to, że powoli kończy się era informacji dostarczanych nam z zewnątrz przez leaki, a jednym źródłem staną się oficjalne social media gry/deweloperów.

Źródło
Grafika: Ziomas
Korekta: Sarenka, Ziomas